Czytasz wiadomości wyszukane dla słów: czy euro będzie drożeć





Temat: Kurs EURO do Zlotego po Nowym Roku 2002 ???

Użytkownik mariusz_m <marius@post.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:01110614313@polnews.pl...


Witam

Jak myslisicie? Co sie stanie z kursem Euro do Zlotego po Nowym Roku 2002?
Bedzie sie utrzymywal na takim poziomie jak teraz, czyli ok. 3.70 zl? Czy
wzrosnie? Jesli tak, czy bedzie to bardzo drastyczny wzrost? A moze
zmaleje? O
ile? Co o tym sadzcie?


A sam pomysl :) Ja spodziewam sie zwiekszonego popytu na waluty ze strony
Kowalskich i Nowakow - to raz. Spodziewam sie takze wzmocnienia euro
wzgledem dolara jesli wprowadzenie monet i banknotow bedzie przebiegac
sprawnie - to dwa

Wniosek - jest spora szansa na wzrost euro do zlotego. Na dodatek euro
powinno drozec szybciej niz dolar. Taka jest prognoza. Czy sie sprawdzi?
Zobaczymy...

Malin

Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku





Temat: opcje walutowe sprzedawano dzieki L. Kaczynskiemu
Co to jest bankroctwo ?... Granie rocka w banku ?
To po pierwsze.

Po drugie, czy jak idiota podpisuje umowę opcyjną bez zastanowienia się nad
konsekwencjami, to za jego idiotyzm winę ponosi LK ???...
Jak poparzysz się prasując spodnie, które masz na sobie, to też obwinisz za to
LK bo nie wprowadził przepisu nakazującego w instrukcji obsługi żelazka napisać,
że nie należy prasować ubrania założonego na siebie ???...

Po trzecie, przedsiębiorcy podnieśli krzyk, gdy euro zaczęło drożeć - wcześniej,
gdy było tanie jakoś im "nielegalność" opcji nie przeszkadzała...
;-/

Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku





Temat: Empik i Merlin - walka o strefy wpływów
Niestety ale muszę potwierdzić to co tu napisano. Merlin nie rozróżnia stałych
klientów. Dla niego wszyscy klienci są tacy sami, bez względu na to czy w
zeszłym roku kupili towar za 10 czy za 6000 zł. Pewna szwajcarska firma przez
pomyłkę wysłała mojemu ojcu nie to co zamawiał. Po zgłoszeniu reklamacyjnym
powiedzieli, że oni się nie mylą. Reklamowane zamówienie wysłali jeszcze raz na
swój koszt, bez prośby o zwrot starego. U nas o takim potraktowaniu klienta
można tylko pomarzyć. Paniom i panom z Merlina oczywiście nic nie sugeruję:)

W Empiku kupuję tylko książki anglojęzyczne których Merlin praktycznie nie
sprzedaje. Jak na razie nie podoba mi się u nich jedna rzecz. Książki po moim
zamówieniu zwykle tanieją o jakieś 15-20 zł. Oczywiście tanieją w cenniku a nie
na fakturze. Liczę, że jak euro zacznie drożeć to moja faktura nie ulegnie
zmianie po zamówieniu.

Jeśli chodzi o ceny zwykłych książek w Merlinie i Empiku to są one zbliżone
(często 1 grosz różnicy). Co gorsza w obydwu sklepach są one wysokie. Na Allegro
znalazłem księgarnię która zaoferowała mi sumaryczny rabat w okolicy 20%
okładkowej ceny. Jak się pewnie domyślacie zostałem podkupiony. Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kraków przegrał EURO2012
Nie masz człowieku pojęcia o gospodarce, będzie teraz dużo cieżej o środki z UE,
a nie wiem czemu w zwiazku z Euro miałyby drożeć nieruchomości? Bo ludzie będą
kupować mieszkania z myślą o paru dniach mieszkania w Krakowie na Euro? Co za
ludzie...


Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kredyt w euro
> ja na ten spadek ceny od pół roku czekam! i euro bynajmniej nie spadło, lecz
> wręcz przeciwnie. do banku mówicie pójść.... hm... a gdyby tak wziąć inny
> kredyt (to się chyba nazywa na refinansowanie?) na spłatę hipotecznego, ale

Zalozmy ze pol roku temu pozyczyles 50 tys euro na 20 lat, rata 344 EUR. Przez
6 mies. przy oprocentowaniu np. 5,5 proc. splaciles 697 EUR kapitalu i 1367 EUR
odsetek (w ratach rownych). Twoja rata teraz wynosi 1527 zł w przeliczeniu na
PLN wg dzisiejszego kursu sprzedazy PKO BP.

Zeby zrefinansowac ten kredyt musialbys zaciagnac kredyt w PLN na kwote prawie
219 tys. zl jesli oprocentowanie wynosi np. 6,89 proc. (PKO BP) rata to 1682 zl.

Twoja rata w euro dojdzie do tego poziomu dopiero przy kursie sprzedazy 4,80.
Oznaczaloby ze euro powinno drozec w takim samym tempie jak od poczatku tego
roku. To raczej malo prawdopodobne bo w koncu dolar odbije sie od dna.. Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Rząd będzie sprzedawał euro na krajowym rynku w...
A jak bedzie oddawac to euro bedzie drozec. Niech pozyczaja
coraz wiecej :)) Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Skoki euro a opłacalność kredytu - przykład

Użytkownik Tomasz Nowicki <tomno@polbox.comw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:ah6mil$lq@news.tpi.pl...


Robię sobie takie założenie: biorę 200 tys. pln kredytu w pln na 11% i
200tys.
pln w euro na 8% przy kursie 4.1. Okres - 180 miesięcy (15 lat). Jeżeli
kurs
euro/pln nie ulegnie zmianie, to na kredycie w euro zyskuję 45250pln. Aby
ten
zysk zniwelować, średni kurs euro musiałby wynieść 4,7pln w całym okresie
kredytowania. Gdyby wyniósł 5pln, to strata z tytułu wiary w kredyty
denominowane wyniosłaby 25000pln, czyli 17% kosztu kredytu (nie licząc
prowizji). No to niech mi ktoś mądry powie - czy po przeczekaniu obecnych
zawirowań, gdy euro trochę osłabnie, nie warto jednak zaryzykować kredytu
denominowanego?


Jedna uwaga. Ja mam kredyt w USD na 25 lat oprocentowany 4,98% (LIBOR USD 6M
+ 3% - a teraz LIBOR USD jest caly czas ponizej 2%, czyli o 1,5% mniej niz
EURIBOR dla EURO)
To taka mala dygresja, by pokazac, ze moze warto zastanowic sie nad kredytem
w USD zamiast w EUR.

Teraz druga sprawa. Wyszedl ci sredni kurs EUR 4,70 jako ten graniczny, przy
ktorym koszty obydwo kredytow (zlotowego i w euro) sie zrownuja. Czyli gdyby
teraz euro skoczylo na 4,70 i przez 15 kolejnych lat stalo na tym poziomie,
wyszedlbys na to samo majac kredyt w PLN lub w EUR.

Proponuje, abys raczej zrobil sobie sciezke (15 letnia) zmiany kursu, ktora
daje srednia 4,70. Czyli upraszczajac kurs idzie spokojnie w gore od 4,10 do
5,30 przez 15 lat. Wychodzi, ze srednio rocznie musialby wzrastac (kurs
eur/pln) o 8 groszy., czyli o 2%. Jesli bedzie drozec o wiecj niz 8 groszy
kazdego roku, to bedziesz stratny. Jesli wzrost bedzie mniejszy, to bedziesz
do przodu.

Teraz sam sobie postaw pytanie, czy euro moze drozec o 2% rocznie do
zlotego? Ja tego nie wiem. Moge jedynie miec przeczucie. A to mowi mi, ze
bedzie to wiecej niz 2% rocznie.

Dalej. Nawet gdyby euro nie drozalo, i stalo caly czas na o becnym 4,10, to
wtedy jeszcze bardziej oplacalne wydaje sie byc wziecie kredytu w USD. Jesli
bowiem  - zdaniem Georga Sorosa - za jakis czas kurs eur/usd ma wynosci 1,30
(obecnie 1,0150), to przy kursie eur/pln 4,10 wychodzi kurs usd/pln na
poziomie 3,15 zlotego. Ja bardziej widze 5,2 eur/pln i 4,0 usd/pln (eur/usd
dalej 1,30 przy takim ukladzie) niz te 3,15 zlotego na USD.

Tak czy siak. Jesli prawdziwe jest, ze euro ma znacznie zyskac do dolara w
ciagu kilku lat (zdanie moze byc falszywe - uprzedzam), to nie nalezy brac
kredytu w EUR, gdyz albo taniej bedzie w USD albo taniej bedzie w PLN.

Jesli zas kurs EUR/USD nie bedzie rosl i zacznie spadac (na przyklad do
0,90), to wtedy jak najbardziej warto pomyslec o EUR jako kredytowy lub moze
jednak wziac w zlotowkach

Pozostaje jeszcze jedna sprawa. Caly czas zakladalismy, ze przez 15 lat
stopa procentowa dla USD, EUR i PLN bedzie nie zmieniona. A to wcale nie
musi byc prawda. Spodziewam sie utrzymania przez najblizszy rok stopy EUR i
USD na tym samym poziomie (czyli USD nizej niz EUR o 1,5-1,7%) oraz spadku %
PLN o 1% w tym roku oraz o 1% w roku przyszlym.

Dalej nigdy nie wybiegam naprzod, bo to czysta futurologia. Jak dojdziemy do
horyzontu (za dwa lata), to przesunie sie on nam o dalsze dwa lata do przodu
i wtedy bedziemy mogli postawic nastapna prognoze.

Ufff sie rozpisalem. I gdyby choc 5% tego co napisalem bylo prawda, bylbym
szczesliwy ;-)

Pozdrawiam. I jak to mawiaja gracze gieldowi "trzymac szorty, nie srac w
porty" - szorty na dolara mam na mysli .

Malin

Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jak tanio, to tylko na Pradze (Życie Warszawy)
Ceny mieszkań wzrosły szybciej niż wartość kredytów, to znaczy, że kupujący
zarobili

Ceny mieszkań na stołecznym rynku idą szybko w górę. Okazało się, że ich
kupno za kredyty w euro i frankach było mądrą i trafną decyzją
inwestycyjną. Powody do narzekań owszem są. Przez ostatni rok wartość euro
wzrosła z 4,21 zł do 4,88 złotego. Jeśli ktoś wziął rok temu kredyt
nominowany w euro na zakup mieszkania, musi obecnie spłacić (w przeliczeniu
na złote) o 15-proc. więcej kapitału.

Wzrosły także odsetki. Mimo wszystko kupno mieszkania rok temu za euro było
dobrą decyzją. Ceny mieszkań w Warszawie wzrosły w tym czasie średnio o 20
proc., czyli bardziej niż wartość kredytu. Jeszcze lepiej na wzroście cen
mieszkań wyszli Ci, którzy kupowali je, zaciągając kredyty we frankach
szwajcarskich. Podrożały one o 23 grosze, czyli o 8 proc. Najbardziej
opłacalne były kredyty dolarowe. Amerykańska waluta podrożała w tym czasie
zaledwie o 2 grosze, czyli 0,5 proc.

Mieszkania mogą drożeć Co więcej ceny mieszkań mogą nadal iść w górę. -
Obserwujemy wciąż duże ożywienie wśród kupujących, a mieszkań do sprzedaży
brakuje. Sprzedający nie chcą spuszczać z ceny, a nawet je podnoszą - mówi
Kazimierz Janus, prezes Bracia Strzelczyk - jednej z największych agencji
działającej na warszawskim rynku. - Ceny mieszkań poniżej 4 tys. złotych za
metr po lewej stronie Warszawy to okazja. Na Nowym Mieście płaci się nawet
i 9 tys. złotych - dodaje Wojciech Nowak, agent nieruchomości z innej
stołecznej agencji. - Dwa lata temu mogłem dla klienta wynegocjować nawet
30 tys. upustu. Teraz na otarcie łez dobre jest i 5 tys. złotych - dodaje.

Okazje tylko na Pradze Choć ceny mieszkań po lewobrzeżnej stronie Warszawy
osiągają niebotyczne ceny, przez kupujących omijana jest Praga. - To wynika
z pewnego stereotypu, a przecież Praga znacznie zmieniła się przez ostatnie
10 lat - uważa Wojciech Nowak. - Łatwo stąd dojechać do centrum, korki są
mniejsze, a linie tramwajowe dobrze zlokalizowane - wylicza. Mieszkania w
starych praskich kamienicach można kupić nawet za 2100-2200 złotych za
metr. - Owszem one nadają się do kapitalnego remontu, ale ceny są przecież
dwa razy niższe - dodał agent, który w minionym tygodniu sprzedał na Pradze
68-metrowe mieszkanie. - Salon 34 metry, wysokość mieszkania 3,80, spokojni
sąsiedzi i 2150 zł za metr. Niebywała okazja - powiedział.

Wynajem leży

O ile sprzedający mieszkania raczej nie narzekają, to kłopot mają
wynajmujący. - Kredyty mieszkaniowe są obecnie bardzo tanie. Lepiej wziąć
kredyt i kupić mieszkanie niż słono płacić za wynajem - mówi Małgorzata
Sałamacka dyrektor biura nieruchomość A.D. Drągowski, która dodała, że
najłatwiej wynająć obecnie mieszkania 1- i 2-pokojowe. Jeśli jednak ceny
mieszkań nadal będą szły tak mocno w górę, może się okazać, że nie każdego
stać na wzięcie kredytu. Dopiero wtedy wynajmujący znów znajdą chętnych
klientów.

Nowe, ciepłe mieszkanka Na brak chętnych nie narzekają developerzy. - W
lutym sprzedaliśmy dobrze ponad 200 mieszkań, podobnie w styczniu -
powiedział Ryszard Marciniak, rzecznik prasowy J.W. Construction. Jego
zdaniem boom na nowe mieszkania może potrwać jeszcze co najmniej kilka
miesięcy. - Utarło się, że do 1 maja klienci będą kupować tańsze, bo nie
obciążone większym VAT-em mieszkania. Tymczasem my zamortyzujemy większość
tego podatku i klienci nie powinni odczuć podwyżki cen - obiecał.

Silny wzrost popytu na mieszkania wskazuje, że mogą one nadal drożeć. Ich
kupno za kredyty walutowe nie jest więc wcale złym rozwiązaniem. Kiedy
mieszkania będą drożały, a euro taniało, korzyść jest podwójna. Jeśli euro
będzie drożeć, a mieszkania także, bilans wychodzi z grubsza na zero.
Najgorszy scenariusz to wzrost notowań euro i spadek cen mieszkań. Ale
kiedy zdarzyło się nam usłyszeć o spadających cenach mieszkań?

Emil Szweda

Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Rekordowo słaby złoty
SPOKOJNIE...TO TYLKO GRA NA WYŻSZE STOPY%
Martwicie się, jakby Świat miał się zawalić i o wszystko oskarżacie SLD...nie
to, żebym lubiał tę partię, ale za deszcze i śniegi czy susze też mają
odpowiadać?
Wykres EUR/PLN pokazuje, że minimalny zasięg wzmocnienia Euro to 5,15PLN
(odwrócona głowa z ramionami, zapewne będzie kilka korekt po drodze). Formacja
ta tworzyła się ok. 2,5 roku, więc ruch może być większy niż wartość minimalna.
Nikt nie zwrócił uwagi, że od ponad roku złoty zachowuje się prawie identycznie
jak USD (wzajemne zmiany wartości tych walut względem siebie nie przekraczają
plus minus 5%)więc co to za tragedia????
Pierwszym sygnałem, że z PLNem może być naprawdę źle będzie jeśli złoty na
wykresie USD/PLN przebije opadającą linię bessy, ciągniętą po lokalnych
szczytach, obecnie na poziomie ok. 4,04, a jednocześnie Euro będzie drożeć -
będzie to sygnał, że Londyn i "polskie" banki tracą wiarę w złotego - na razie
się na to nie zanosi.
Zagranica, korzystając z problemów finansowych Polski zaczęła grę na wyższe
stopy %, upłynniając część polskich papierów dłużnych i wycofując część wkładów
w walutach obcych, papiery te z kolei intensywnie kupują OFE i "polskie" banki.
Ale znowu - nie obwiniajcie za to wyłącznie rządu - nawet przy nadwyżce
budżetowej i supergospodarce polskiej to by się stało - w czerwcu odwrócił się
trend spadku rentowności w USA i w lipcu spread między T-bonds, uważanymi za
jedne z bezpieczniejszych na świecie i polskimi papierami wynosił już tylko ok.
150 pkt bazowych - lokata w polskie papiery dłużne dawała zbyt małą marżę
inwestorom w stosunku do lokat w US T-bonds.
I jeszcze jedno istotny jest MOMENT tego osłabienia PLN względem EUR - TO
BARDZO DOBRZE, ŻE JEST TO TERAZ - my względnie łatwo przełkniemy pełne otwarcie
na UE po maju 2004 - zobaczycie ile będzie to kosztować Czechów z ich silną
koroną- tam może dojść nawet do recesji...
Słaby PLN pozwoli względnie łagodnie przetrzymać pierwszy szok pełnego otwarcia
na UE polskiemu małemu biznesowi, niezbyt konkurencyjnemu względem tego z UE,
który w Czechach zaliczy masowe bankructwa - to też warto wziąć pod uwagę.
Eksporterzy do UE też sobie poradzą - Polska kupuje wiele półproduktów i
surowców za USD (np. z Rosji), a spadnie koszt pracy, więc to co tu pisze "mgr
inż" w postach powyżej, że siądzie eksport z Polski do UE to czysta bzdura.
To dobrze, że przemysł cięzki zwiększy konkurencyjność - to przecież ciągle
duża część naszej gospodarki, czy chcemy tego czy nie. Zeby ją przebudowywać,
trzba mieć na to pieniądze, prawda? Więc może lepiej, by ten przemysł zarobił
na swoją przebudowę??? A poza tym ile w Polsce jest firm high-tech i czy mogą
one zastąpić w wielkości eksportu ten pogardzany tu na forum przemysł ciężki?
PATRZMY REALNIE NA MOŻLIWOŚCI POLSKI, A NIE ŻYCZENIOWO - WZNOSZĄCY ORZEŁ Z
PLAKATU KOŁODKI TO BYŁA BUJDA Z 1996 R. A ÓWCZESNY 7% ROZWÓJ WYNIKAŁ Z
WYKORZYSTANIA PROSTYCH REZERW ROZWOJOWYCH PO NIEWYDOLNYM KOMUNIZMIE.REZERWY SIĘ
SKOŃCZYŁY I 7% ROZWÓJ SIĘ SKOŃCZYŁ....

Może to osłabienie złotego nie zwiększy ilości miejsc pracy, ale przynajmniej
silny złoty NIE ZMNIEJSZY ilości miejsc pracy, jak to dzięki silnej CZK nastąpi
w Czechach w konfrontacji z UE

TO OSŁABIENIE NA EUR/PLN NAPRAWDĘ NIE JEST TAKIE ZŁE, JEŚLI NIE PRZYBIERZE
FORMY KRYZYSU WALUTOWEGO (wtedy mamy bankructwa w systemie bankowym)

PZDR
Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Stany - korekta ?

"Niko" <niko@wp.pl wrote in message
Nie spodziewałem się, że to może mieć duże znaczenie. Pozatym w
kraju takim
jak USA połowa przemysłu jest zaangażowana w produkcję broni, więc
pare firm zarobi. Ucierpieć może jedynie chyba deficyt, ale
americanos lubią żyć na kredyt.

Widze ze za cholere nie rozumiesz ekonomii i praw funkcjonujacych w
globalnej gospodarce. A skoro nie rozumiesz to oszczedz nam swoich
wynurzen na ten temat... prosze (moze poziom grupy by troche
podskoczyl gdyby niektorzy pomysleli nim cos napisza).
Polowa PKB Stanow to niby przemysl zbrojeniowy?! A deficyt USA to
jedna z najwazniejszych i najbardziej delikatnych spraw w gospodarce
swiatowej!

Jedz juz na te wakacje... - najlepiej z dobra ksiazka od ekonomii ;)

nie bylbym taki ostry. przynajmniej w jednym - te proby, to problem
bardziej polityczny niz gospodarczy.

polecam zreszta tekst Kuczynskiego:

http://www.xelion.pl/aktualnosci/opinie_analitykow_xelion/komentarz_0...

We wtorek na rynkach światowych panował kompletny marazm. Rynki w USA
nie pracowały z powodu Dnia Niepodległości, a to znacznie zmniejszało
aktywność graczy na całym świecie. Euro usiłowały drożeć, a indeksy
giełdowe lekko spadały. Graczy nie zachęciła dobra sesja w USA. Widać
było, że zdecydowanie nie podoba im się mocne euro, które zmniejsza
konkurencyjność gospodarki. Jednak przed końcem sesji indeksy wróciły
nad poniedziałkowe zamknięcie. Udało się więc wypracować kosmetyczną
zwyżkę.

Raport o cenach płaconych w przemyśle europejskim (inflacja PPI)
nikogo nie zaskoczył, bo dane były zgodne z prognozami. Warto jednak
zauważyć, że PPI wzrosła aż o 6 proc. rok do roku. To, że tak duży
wzrost PPI tylko w niewielkiej części przesiąka do CPI bardzo pomaga
gospodarce. Być może jednak był to wystarczający powód, żeby zakończyć
korektę wzmacniającą euro.

W środę rano kontrakty na indeksy amerykańskie spadały, podobnie jak
indeksy w Azji. To wynik wczorajszego testu rakietowego, który
przeprowadziła Korea Północna. W dniu Święta Niepodległości w USA, tuż
przed planowanym startem promu Discovery, wystrzeliła ona trzy rakiety
w kierunku Japonii - w tym jedną, która teoretycznie może dosięgnąć
Alaski (podobno spadła tuż po odpaleniu). To wydarzenie osłabiło też
lekko dolara i podniosło ceny metali (przede wszystkim złota). Nie
wydaje mi się prawdopodobne, żeby to wydarzenie miało trwały wpływ na
rynki (spory z Koreą trwają od lat), ale może doprowadzić do lekko
negatywnego początku sesji w Eurolandzie.

Dzisiaj rano dojdzie do publikacji indeksów PMI pokazujących jak
rozwija się sektor usług w poszczególnych krajach UE i całej strefy
euro. Ten segment to 70 procent całej gospodarki, więc wydawałoby się,
że gracze będą bardzo czekali na te dane, ale zazwyczaj jednak je
lekceważą. Reagują za to na podobne dane z USA. Zbyt sensowne to nie
jest, ale takie są rynki i nic się na to nie poradzi. Podobna reakcja,
a raczej jej brak da się zauważyć po publikacji danych o majowej
sprzedaż detalicznej w Eurolandzie. Warto jednak na nie spojrzeć, bo
pokaże to bardziej niż wszelkie indeksy nastroju, w jakim humorze są
konsumenci.

Po południu w USA dojdzie do publikacji danych o majowych zamówieniach
fabrycznych. Ten raport może być impulsem dla rynku. Prognoza mówi, że
wartość zamówień nie zmieni się i gdyby tak rzeczywiście było to
byłyby to dane neutralne. Wyraźny wzrost pomógłby dolarowi i akcjom, a
spadek zaszkodziłby obu rynkom. Przynajmniej tak powinno być, bo rynek
akcji powinien już przestać cieszyć się ze zbliżającego się (być może)
końca podwyżek stóp i zacząć przejmować spowolnieniem gospodarki.

Polskie rynki też grzecznie czekały na Amerykanów

W Warszawie zachowanie rynków finansowych nie odbiegało od tego, co
działo się na świecie. Było równie nudno. Bez Amerykanów nikt nie
potrafił wykrzesać z siebie odrobiny entuzjazmu. Na rynku walutowym
rano złoty znowu się wzmocnił, ale tym razem delikatnie. Po tym
wzmocnieniu przyszła korekta, ale tez szybko wygaszona. Ciekawe było
to, że złoty nie tracił, mimo że spadał kurs EUR/USD. Za to znowu się
zaczął wzmacniać jak tylko EUR/USD ruszył na północ, a po 16.00, kiedy
rynek był już niepłynny udało się nawet przełamać poziom 4,00 złotego
za euro. Rynek sygnalizuje nam, że złoty jest bardzo silny. Dzisiaj
będzie dla naszej waluty chwila prawdy, bo handel po powrocie
Amerykanów rozpocznie się normalny handel.

Jeśli chodzi o WGPW to jedynie na akcjach Biotonu coś się naprawdę
działo. Kurs mocno spadał, bo zmniejszyła się różnica między cenami
zagranicznej i polskiej insuliny. Drugą stronę reprezentował KGHM.
Kurs mocno rósł, bo to był ostatni dzień, w którym można było dostać
10 zł. dywidendy. Od południe popyt stopniowo nabierał śmiałości, a
dwie godziny przed końcem sesji decyzja został podjęta: wykorzystamy,
tak jak w poniedziałek rynki USA, dzień z małym obrotem po to, żeby
podciągnąć indeksy do góry. Tyle tylko, że i na to nie wystarczyło
siły albo chęci i sesja zakończyła się całkowicie neutralnie.

Dzisiaj, w samo południe będzie miała miejsce aukcja obligacji
dwuletnich. Nie powinno być najmniejszego problemu ich uplasowaniem i
gdyby tak się rzeczywiście stało to reakcja rynku walutowego byłaby
prawie żadna. Osłabienie złotego nastąpiłoby, gdyby rynek doszedł do
wniosku, że stosunek popytu do podaży był niepokojąco mały. Jednak
taki wynik aukcji, w obecnej fazie rynków, kiedy złoty się wzmacnia,
bardzo mało prawdopodobny. Na rynek akcji wynik przetargu nie wpłynie.
Wpłynie za to KGHM, której akcje notowane już będzie bez dywidendy.
KGHM ma 15,4 procent udziału w WIG20, a z tego wynika, że gdyby KGHM
oddała pełne 10 zł. (wątpię, żeby było aż tak źle) to WIG20 spadłby aż
o 1,2 proc.

Jak widać sama KGHM może narobić niezłego bałaganu, ale tak naprawdę
wszystko zależy od ruchów EUR/USD, który będzie wpływał na rynek
surowców. Jeśli dane makro doprowadzą do dalszego osłabienia dolara to
surowce będą drożały, a to pomoże naszemu rynkowi przezwyciężyć
słabość wynikającą ze spadku kursu KGHM. Gdyby jednak surowce zaczęły
tanieć to nie unikniemy korekty. W dalszym ciągu jednak nadal
obowiązuje sygnał kupna, a mała korekta bardzo by się już przydała.

Przeglądaj wszystkie odpowiedzi z tego wątku







Formularz

POst

Post*

**Add some explanations if needed